• Wpisów: 764
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 208 dni temu, 22:10
  • Licznik odwiedzin: 93 839 / 2709 dni
 
madzian94
 
Bborce: Opisze wam pewną historię - głównie ja chcę mieć ją w pamięci. Nie sądzę bym to zapomniała, aczkolwiek w razie czego chciałabym do niej wrócić tutaj na blogu :)

Kilka tygodni temu we wtorek teściowa jak zawsze poszła na spacer ze swoim psem do pobliskiego parku. Ja w ten czas robiłam porządki w mojej szafie - pamietam jakby to było wczoraj. Zadzwoniła do mnie z wiadomością, że znalazła psa i poprosiła bym jak najszybciej przyszła do restauracji przy parku. Myśle sobie - co ona robi w restauracji ? Przyszłam i zobaczyłam tą piękność.... Mała przepiękna sunia. Kelner z restauracji zaczepił teściową z pytaniem czy nie chciała by psa... Oczywiście wzięła to za żart, bo dość często padały takie pytania w stosunku do niej. Ale okazało się, że szczeniak - na oko miała 4miesiace - włóczył się koło restauracji, wzięli go do środka i tam spędziła kilka nocy. Serce nam sie krajało.... I wzięłyśmy małą do siebie ;) nazwaliśmy ją Kaja...

image.jpeg

Nie mogliśmy ustalić co to za rasa, bardzo podobna do miniaturki dobermana... Ale to było nie ważne. Mała jest taka kochana, ciagle chce się bawić, teściowa szła ze swoim psem na spacer,a ja brałam Kaję. Mała co chwilę oglądała sie na samochody, do jednego nawet chciała wskoczyć, sadziliśmy, że ktoś ją wyrzucił z samochodu. Było jej z nami bardzo dobrze, spała ze mną, co rusz dostawała smakołyki, jednak w oczach było widać tęsknotę za właścicielem.  

image.jpeg


Kaja na spacerach to istny diabeł! Nie potrafiła chodzić przy nodze, bardzo ciągła... Ale umiała pojedyczne komendy, oczywiście po francusku.


image.jpeg

Dopiero w sobotę miałyśmy zamiar sie wybrać do weterynarza, bo wcześniej do pozna pracowałyśmy. Chcieliśmy sprawdzić czy ma chipa, a jeśli nie to zrobić komplet badań przed wakacjami w Polsce.

I jak można się domyślać, mała miała chipa i właściciela... Pani weterynarz wykonała kilka telefonów, bo nie mogła sie skontaktować z właścicielem. Dopiero po godzinie okazało sie, ze mała zaginęła kilka dni przed tym jak ją znaleźliśmy i nikt nie zgłosił jej zaginięcia !!!
Właściciel wyjechał z Paryża i nie miał czasu jej szukać (sic!) mniemamy, że zostawił pieska komuś pod opiekę i wtedy uciekł. A komuś było to na rękę, bo pies tak czy siak by sie znalazł ( przez chipa ) takze byli pewni, że pies nie zginie...
Takze czekałyśmy na właściciela na policji, z tego względu, że klinika była zamykana o godzinie 13. Właściciela ciagle nie było... A rownież policja była dość krótko otwarta bo do 15... Zaczęłyśmy sie stresować, bo dochodziła 15, a nikt po małą się nie zgłaszał. A nie mogłyśmy już jej wziąć do domu ( chore procedury)...



image.jpeg


A gdyby nikt sie po nią nie zgłosił, to zostaje zabierana do schroniska... To było w sobotę, a wiec pies mógłby być odebrany ze schroniska dopiero w poniedziałek... Poza tym nie wiadomo, czy była by odebrana...

15.03 właściciel wszedł na posterunek policji... Mała skakała, ze szczęścia... Wziął ją. Miała 1,5 miesiąca, rasa Pinczer. Przepiękna sunia. Przez te kilka dni dała nam tak wiele szczęścia i radości, ze nie jestem w stanie tego opisać :D

Dlatego jesteśmy zdecydowani na szczeniaczka... Gdy tylko będziemy mieć warunki, bierzemy pod nasze serducha małą istotkę ! :)

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego